Warto przeczytać.

Recenzje na ulubioną książkę.

"BATMAN: MROCZNE ODBICIE"

Komiks ten to debiut wspaniałego scenarzysty Scotta Snydera. Sprawił on, że Scott od razu dostał pracę przy ,,Batmanie" z New52 oraz został nominowany do nagrody Eisnera (najważniejsze wyróżnienie komiksowe). Nie dziwię się. Ten komiks to arcydzieło pod względem scenariusza, dialogów oraz niepokojącej kreski Jocka oraz ciekawych rysunków

Francesca Francavilli (w rozdziałach z Jimem juniorem). Dick Grayson (pierwszy Robin, później Nightwing) w roli Batmana (nie wiemy, co dokładnie stało się z Bruce'm) w tym tomie dowiaduje się o organizacji sprzedającej na czarnym rynku przedmioty należące do wrogów Bruce'a (są to między innymi broń, chemikalia, takie jak gaz strachu albo toksyna Jokera, lub trofea). Batman rusza za nią, a w tym czasie do Gotham wraca James Gordon Jr. I to właśnie on, syn komisarza Gordona dominuje komiks. Niesamowicie napisana postać ,,dziwnego dziecka" budzi większą grozę niż takie postaci jak Scarecrow czy Dollmaker. Krzywa kreska Jocka utrzymuje nas w napięciu i w niepokoju. Jest to opowieść żyjąca własnym życiem. Na każdej stronie scenarzysta i rysownik budują coraz większe napięcie, rzadko dając się rozluźnić. Jest to po prostu mistrzowsko narysowany i napisany komiksowy thriller. W komiksie pojawiają się takie postaci jak Joker, Tiger Shark, Red Robin czy Oracle. Dowiemy się, jak wyglądało dzieciństwo dzieci Gordona, oraz będziemy oglądać jak James jr. Z czasem zamieniał się w morderczego psychopatę o niejednoznacznej motywacji.

(,,Zacząłem coś czuć do ludzi (...), pojawiła się w mnie szczypta empatii. Dzięki temu coś zrozumiałem, coś ważnego. Zdałem sobie sprawę, że... empatia jest największą słabością ludzkości. Jest niczym upośledzenie. Szczątkowa kończyna").

Minusem komiksu jest jego wysoka cena (okładkowa to aż 100zł, w internecie można

kupić za 60). Jest jednak, jak na komiks, dość długi i ładnie wydany (w twardej oprawie z obwolutą). Z tyłu w formie dodatku dołączone są szkice, okładki alternatywne oraz fragment scenariusza. Scott Snyder dostarczył nam naprawdę dobry dreszczowiec, a Jock i Francesco Francavilla dodali mu wspaniałej oprawy. Myślę, że jest to komiks dla ludzi o mocnych nerwach,lubiących dobre historie i mroczne opowieści. Wystawiam komiksowi ocenę: 9/10

Jeśli wam mało po ,,Mrocznym Odbiciu", polecam sięgnąć po:

- ,,Batman: Trybunał Sów"/ ,,Miasto Sów"

- ,,Batman: Śmierć Rodziny"

- ,,Batman: Azyl Arkham"

- ,,Kryzys Tożsamości"

Napisał : Janek Kława z kl.2a


Zaproszenie do lektury.

Recenzja książki

"Ponad wszystko".

Książka pod tytułem "Ponad wszystko" jest niezwykle ciekawą i tyrzymającą w napięciu lekturą, została napisana przez Nicole Yoon. 

Aż do samego końca nie da się samoistnie przewidzieć przebiegu akcji i poczynań bohaterów. Sama fabuła skupia się na życiu pozornie zwykłej nastolatki Madeline. Dlaczego "pozornie"? 

Otóż dziewczyna ma obecnie osiemnaście lat, jednak nigdy wcześniej nie zetknęła się ze światem zewnętrznym. Nigdy nie poczuła zapachu świerzego powietrza, nigdy nie dotknęła nagą dłonią spowitej rosą trawy, lecz co ważniejsze, nigdy nie spotkała się z innym człowiekiem, nigdy nie doswiadczyła okrucieństwa, nawet jeśli, to zapomniała o tym uczuciu już dawno temu. Madeline choruje na SCID, czyli tak zwaną: chorobę chłopca z bańki - jest uczulona na niemal wszystko. Jedynymi osobami, z którymi obcowała na co dzień były jej mama oraz pielęgniarka, której została powierzona opieka nad protagonistką. Pewnego razu, do miasta wprowadza się nowe sąsiedztwo dziewczyny zamieszkujące od tamtej pory dom na przeciwko niej. Za sprawą czystego przypadku poznaje chłopaka Olli'ego, który z powodu wierutnego zakazu matki Maddy mógł porozumiewać się z dziwczyną jedynie za pomocą internetowego chat'u oraz pisania czarnym markerem wiadomości na wewnętrznej stronie szyby okna w swoim pokoju. Całokształtowi towrzyszy ogromna ilość niespodziewanych zwrotów akcji.

Jest to książka młodzieżowa, lecz napisana w bardzo dobrym stylu. Czyta się zadziwiająco lekko i niestety szybko. Jest to lektura na kilka godzin, ale za to cudownych. Należy zwrócić uwagę na ilustracje, które są częstym gościem w tej książce. Autorem rysunków jest mąż autorki, również pisarz, a do tego grafolog. Są komiczne i proste, jednak wyrażają więcej niż słowa.

Każdą literę, każdy wyraz; zdanie czytałam z zapartym tchem, najważniejsze jednak jest to, iż owy stan utrzymywał się przez niemal całą lekturę.

Uważam, że jest to książka godna przeczytania nie tylko przez zagorzałych bibliofilów, lecz także przez osoby, którym czytanie nie przychodzi z taką łatwością. Moim zdaniem, jest ona idealna dla każdego czytelnika preferującego tego typu literaturę.